Leżałam w swoim małym, potulnym domku. Wokół słyszałam tylko szelest liści, spadających z drzew. Jesienne piękności... Wirują w powietrzu, po czym spadają na ziemię i tworzą wielkie, pomarańczowe kupy. Raz po raz wyglądałam że swojej chałupki, na wypadek, gdyby ktoś chciał do mnie... Wpaść, czy coś. Czytałam jakąś książkę, kompletnie bezsensowną, przewracałam kartki w poszukiwaniu czegoś, co pomoże mi lepiej zrozumieć fabułę. Okładka przedstawiała różową klacz, wokół której latały różowe pióra, a nad nią widniał napis "Cicho jak wiatr". Być może jest to książka do usypiania czytelników, i zanudzenia ich na śmierć.
Odłożyłam książkę i zaczęłam pić herbatę w błogiej ciszy... No, może nie ciszy. Nazwijmy to jesienną ciszą. Szum liści, a teraz, jakby na złość, kropelki deszczu uderzyły w mój dach. Konie, które przebywały na dworze, zaraz zbiegną się do swoich domów. Mogłam korzystać z tej chwili tak jak one, ale zdecydowanie wolę siedzieć u siebie.
Do mojego mieszkania, jakby niespodziewanie, biegł czarno-czerwony ogier, zdyszany i spocony.
- Przepraszam panienkę bardzo! - powiedział spokojnie, po czym zrobił krok w tył, jakby chciał mnie ostrzec "uważaj, zaraz stąd wyjdę!". Mierzyłam go wzrokiem. Ciężko oddychał, gdyż zapewne szalał na dworze.
- K-Kim jesteś? - spytałam, nie ukrywając ciekawości.
- Uch, nie przedstawiłem się... Darkness jestem - burknął.
Postanowiłam potraktować to jak znajomość, więc wyjawiłam mu swoje imię - Lady.
Zaprosiłam ogiera do środka, po czym usiadł na krześle obok mnie. Deszcz minął niezwykle szybko, po czym wyszliśmy z domu i, razem z moim "towarzyszem", wyszliśmy na dwór. Kompletnie nie tak miał potoczyć się ten dzień, ale ni codziennie ktoś wchodzi ci do domu od tak.
Darkness?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lady. Pokaż wszystkie posty
22.10.2017
15.10.2017
Od Lady CD. Bandidy
Bandida zapoznała mnie z dwoma klaczami, z tego co wiem, Libro i Mariposa.
- Libro na pewno z chęcią ci coś opowie. Jeśli chcesz. - szczerze, historie mnie nudzą, ale nie chcę być niemiła, zwłaszcza, że ktoś chce poświęcić swój czas dla mnie, by opowiedzieć mi pierdoły.
- No okejj - powiedziałam, i we czwórkę usiedliśmy, a klacz zaczęła opowiadać.
~**~
Po historii opowiedzianej przez klacz, szłam z Bandidą w tereny, gdzie zwiedziłam z klaczą pewną część terenów. Służyła za świetną przewodniczkę, pokazała mi dokładnie pewną część terenów stada. To znaczy góry.
- Wiesz, że mamy w okolicach aktywny wulkan? - usłyszałam te słowa, zamurowało mnie.
- Na-na-naprawdę? - nie mogłam uwierzyć.
Wulkan, a raczej jego okolice, nosiły nazwę Fuego. Klacz zaprowadziła mnie nad krater, a że środka dobiegło ciepło. Czasami nachylałam się, by przyjrzeć się lawie. Co jakiś czas wylatywały z niego skały.
- I tak sobie żyjecie? Nie czujecie zagrożenia? - spytałam.
Klacz popatrzyła w krater.
- Wiesz, nie bardzo.
Bandida? Wybacz, że tyle czekałaś, i jeszcze takie badziewne...
- Libro na pewno z chęcią ci coś opowie. Jeśli chcesz. - szczerze, historie mnie nudzą, ale nie chcę być niemiła, zwłaszcza, że ktoś chce poświęcić swój czas dla mnie, by opowiedzieć mi pierdoły.
- No okejj - powiedziałam, i we czwórkę usiedliśmy, a klacz zaczęła opowiadać.
~**~
Po historii opowiedzianej przez klacz, szłam z Bandidą w tereny, gdzie zwiedziłam z klaczą pewną część terenów. Służyła za świetną przewodniczkę, pokazała mi dokładnie pewną część terenów stada. To znaczy góry.
- Wiesz, że mamy w okolicach aktywny wulkan? - usłyszałam te słowa, zamurowało mnie.
- Na-na-naprawdę? - nie mogłam uwierzyć.
Wulkan, a raczej jego okolice, nosiły nazwę Fuego. Klacz zaprowadziła mnie nad krater, a że środka dobiegło ciepło. Czasami nachylałam się, by przyjrzeć się lawie. Co jakiś czas wylatywały z niego skały.
- I tak sobie żyjecie? Nie czujecie zagrożenia? - spytałam.
Klacz popatrzyła w krater.
- Wiesz, nie bardzo.
Bandida? Wybacz, że tyle czekałaś, i jeszcze takie badziewne...
23.09.2017
Od Lady CD. Bandidy
Popatrzyłam na klacz z widocznym zdziwieniem. Skąd zna moje myśli?
- Czytam Ci w myślach - stwierdziła, co było dla mnie znajome. Sama mam ten dar, ale tylko za zgodą rozmówcy. Ciekawiło mnie, kto może mi pokazać różne tereny w stadzie i czy w ogóle ktoś taki się znajdzie, a skoro już zaczęłyśmy rozmowę skorzystałam z okazji.
- Znasz może kogoś kto mógłby mi pokazać całą krainę?
Usłyszałam o karym pegazie imieniem Mal Sueño, którego spotkać mam szansę w lesie ze swoim krukiem. Pewnie kiedyś go spotkam, albo i nie.
Nad Nivą siła burzy zaczęła gwałtownie rosnąć. Nie ukrywam, że uczucie, iż jesteś w małej jaskini w którą zawsze coś może trafić jest przerażające. Ale nieraz już słyszałam że jestem panikarą i myślę o tym, o czym nie powinnam, a nie chciałam się zbłaźnić. Uczucia i emocje są jednak silniejsze ode mnie i nie potrafię ich ukryć. A ta sprawa naprawdę ma coś w sobie. Czujesz survival. Jesteś jakby w maleńkim domku w środku huraganu. Czy przeżyjesz? Zależy od tego twoje szczęście.
Znowu wyobraźnia mnie poniosła. Lubię myśleć, ale myślenia te są zazwyczaj nieodpowiednie. Wpadam w różne kłopoty, ale z jakiegoś powodu zawsze udaje mi się z tych akcji wybrnąć. Szczęście? Możliwe.
Nagle, potężnie uderzyło a ja "skoczyłam" ze strachu. Rozbawiona klacz tylko popatrzyła się na mnie.
- Co ci jest? - spytała przekręcając łbem.
- Huh... Jest tak, że nie każdy lubi burzę. - przyznałam się.
Klacz odwróciła się w stronę wejścia do jaskini i przyglądała się pogodzie. Siedzimy tu od czasu rozpoczęcia burzy, czyli stosunkowo krótko, a mianowicie pięć minut. Nadal nie znam imiona klaczy, choć bardzo chętnie bym je poznała.
- Ja natomiast należę do koni lubiących taką pogodę - przerwała kilkusekundową ciszę.
Rozumiem. Każdy jest inny, chociaż my, konie, jesteśmy dość płochliwe, zdarzają się wyjątki, na przykład taki jednorożec.
Miałam wrażenie, że chmury bladną. Burza za zaczęła stawać się spokojniejsza, co dodało mi nieco pewności siebie. Po kilku chwilach nad naszymi głowami przestało padać, przez co wyszłam na świeże powietrze.
- Dzięki za schronienie - podziękowałam klaczy.
< Bandida? >
- Czytam Ci w myślach - stwierdziła, co było dla mnie znajome. Sama mam ten dar, ale tylko za zgodą rozmówcy. Ciekawiło mnie, kto może mi pokazać różne tereny w stadzie i czy w ogóle ktoś taki się znajdzie, a skoro już zaczęłyśmy rozmowę skorzystałam z okazji.
- Znasz może kogoś kto mógłby mi pokazać całą krainę?
Usłyszałam o karym pegazie imieniem Mal Sueño, którego spotkać mam szansę w lesie ze swoim krukiem. Pewnie kiedyś go spotkam, albo i nie.
Nad Nivą siła burzy zaczęła gwałtownie rosnąć. Nie ukrywam, że uczucie, iż jesteś w małej jaskini w którą zawsze coś może trafić jest przerażające. Ale nieraz już słyszałam że jestem panikarą i myślę o tym, o czym nie powinnam, a nie chciałam się zbłaźnić. Uczucia i emocje są jednak silniejsze ode mnie i nie potrafię ich ukryć. A ta sprawa naprawdę ma coś w sobie. Czujesz survival. Jesteś jakby w maleńkim domku w środku huraganu. Czy przeżyjesz? Zależy od tego twoje szczęście.
Znowu wyobraźnia mnie poniosła. Lubię myśleć, ale myślenia te są zazwyczaj nieodpowiednie. Wpadam w różne kłopoty, ale z jakiegoś powodu zawsze udaje mi się z tych akcji wybrnąć. Szczęście? Możliwe.
Nagle, potężnie uderzyło a ja "skoczyłam" ze strachu. Rozbawiona klacz tylko popatrzyła się na mnie.
- Co ci jest? - spytała przekręcając łbem.
- Huh... Jest tak, że nie każdy lubi burzę. - przyznałam się.
Klacz odwróciła się w stronę wejścia do jaskini i przyglądała się pogodzie. Siedzimy tu od czasu rozpoczęcia burzy, czyli stosunkowo krótko, a mianowicie pięć minut. Nadal nie znam imiona klaczy, choć bardzo chętnie bym je poznała.
- Ja natomiast należę do koni lubiących taką pogodę - przerwała kilkusekundową ciszę.
Rozumiem. Każdy jest inny, chociaż my, konie, jesteśmy dość płochliwe, zdarzają się wyjątki, na przykład taki jednorożec.
Miałam wrażenie, że chmury bladną. Burza za zaczęła stawać się spokojniejsza, co dodało mi nieco pewności siebie. Po kilku chwilach nad naszymi głowami przestało padać, przez co wyszłam na świeże powietrze.
- Dzięki za schronienie - podziękowałam klaczy.
< Bandida? >
Od Lady
Cisza i spokój. Dołączenie do stada naprawdę mi się opłaciło. Cóż zyskałam z dołączenia? Dom. Rodzinę. Cóż, rodzinę... Podobno w stadzie wszyscy jesteśmy rodziną, ale czy ja w to wierzę? Szczerze, nie.
Rodziną mam nazywać obce konie, a wśród nich ani jednego znajomego? Wydaje mi się to nieco dziwne, ale na pewno każdy przeżywał taką samą sytuację.
Popatrzyłam na rozległe tereny gór i zaczęłam spacer wśród nich. Krajobraz rozciągał się w niewiadome. Stado zapewniło mi także niezapomniane widoki. I powiedzcie mi, czy jest coś lepszego? Lepiej by było gdyby chociaż jeden koń byłby u mego boku. Pewnie kiedyś zdobędę zaufanie członków, czy nawet wyższych koni. Nowe stada ciągle mnie zaskakują, to jest pewne.
Spojrzałam na niebo, które nie do końca było takie, jakie powinno. Zrobiło się czarniejsze, co prawdopodobnie jest zapowiedzią ulewy bądź burzy. Szczerze, tego drugiego nie cierpię.
Biegłam, by znaleźć sobie jakieś schronienie. Usłyszałam głośny grzmot oraz błyśnięcie. Niczym zygzak błyskawica rozświetla ciemne niebo, po ułamku sekundy znikając. Zjawisko to jest piękne, jednak niebezpieczne.
Znalazłam małą jaskinię. Była ona trochę niska, ale jeśli schylę głowę sprawa powinna być załatwiona. Gdy weszłam do środka, zauważyłam klacz jednorożca. Najprawdopodobniej z tego stada. Słyszałam opowieści, iż jest zastępczynią przywódcy, więc musiałam zachowywać się kulturalnie. Z resztą, zawsze powinnam.
- Dzień dobry, czy mogłabym tu... Hm... Mogłabym tu przeczekać ulewę? - spytałam.
< Bandida? >
Rodziną mam nazywać obce konie, a wśród nich ani jednego znajomego? Wydaje mi się to nieco dziwne, ale na pewno każdy przeżywał taką samą sytuację.
Popatrzyłam na rozległe tereny gór i zaczęłam spacer wśród nich. Krajobraz rozciągał się w niewiadome. Stado zapewniło mi także niezapomniane widoki. I powiedzcie mi, czy jest coś lepszego? Lepiej by było gdyby chociaż jeden koń byłby u mego boku. Pewnie kiedyś zdobędę zaufanie członków, czy nawet wyższych koni. Nowe stada ciągle mnie zaskakują, to jest pewne.
Spojrzałam na niebo, które nie do końca było takie, jakie powinno. Zrobiło się czarniejsze, co prawdopodobnie jest zapowiedzią ulewy bądź burzy. Szczerze, tego drugiego nie cierpię.
Biegłam, by znaleźć sobie jakieś schronienie. Usłyszałam głośny grzmot oraz błyśnięcie. Niczym zygzak błyskawica rozświetla ciemne niebo, po ułamku sekundy znikając. Zjawisko to jest piękne, jednak niebezpieczne.
Znalazłam małą jaskinię. Była ona trochę niska, ale jeśli schylę głowę sprawa powinna być załatwiona. Gdy weszłam do środka, zauważyłam klacz jednorożca. Najprawdopodobniej z tego stada. Słyszałam opowieści, iż jest zastępczynią przywódcy, więc musiałam zachowywać się kulturalnie. Z resztą, zawsze powinnam.
- Dzień dobry, czy mogłabym tu... Hm... Mogłabym tu przeczekać ulewę? - spytałam.
< Bandida? >
Subskrybuj:
Posty (Atom)